Dobre uderzenie w zły cel, to też błąd


Masz dystans. I dalej tracisz uderzenia

W ostatnich dwóch tygodniach sporo osób zrobiło dobrą robotę.wiem, bo piszecie do mnie, ze treści publikowane na kanale wprowadzacie w życie.

Dzisiejszy tekst to kontynuacja po jednej z rozmow.

Przestaliście kombinować ze swingiem w trakcie ruchu.

Zaczęliście sprawdzać, ile naprawdę lecą Wasze kije.

I nagle coś zaczyna się zgadzać.

Piłka leci bliżej tego, co planujesz.

Kontakt jest lepszy.

Masz poczucie, że to zaczyna być pod kontrolą.

I wtedy wychodzisz na pole… i wynik się nie zmienia.

I to jest moment, w którym większość robi skręt w złą stronę.

Bo pierwsza myśl jest prosta: „czyli dalej coś jest nie tak ze swingiem”.

Nie.

W pewnym momencie swing przestaje być głównym problemem.

Masz wszystko, czego potrzebujesz… i dalej jest słabo

Stoisz na 140 metrach.

Masz kij, który tam dolatuje.

Wiesz mniej więcej, ile lecisz.

Nie kombinujesz jak wcześniej.

I podejmujesz decyzję.

Taką, która w głowie wygląda dobrze.

A potem piłka ląduje: – w bunkrze

– obok greenu

– albo w miejscu, z którego zaczyna się walka o bogeya

I co wtedy?

„No nie trafiłem”.

Tylko że to nie jest do końca prawda.

Najgorsze jest to, że to wygląda dobrze

To nie są topy ani shanki.

Uderzenie jest czyste.

Piłka leci w kierunku, który wybrałeś.

Wszystko wygląda w porządku.

A efekt dalej jest słaby.

I przez to ciężko to złapać.

Bo nie czujesz, że robisz błąd.

Problem zaczyna się wcześniej

W momencie, kiedy jeszcze stoisz nad piłką.

I wybierasz, gdzie chcesz ją posłać.

To jest moment, który większość kompletnie ignoruje.

Bo łatwiej powiedzieć „źle uderzyłem”, niż „źle wybrałem”.

To nie jest kwestia odwagi

Często słyszę: „trzeba atakować flagę”

„trzeba być odważnym”

Tylko że to nie ma nic wspólnego z odwagą.

To jest po prostu złe podejście do gry.

Bo zakłada, że trafisz idealnie.

A nie trafiasz.

Ja nie trafiam.

Ty nie trafiasz.

Nikt nie trafia.

Golf to nie jest gra idealnych strzałów

To jest gra tego, co się dzieje, kiedy nie trafisz idealnie.

I to jest moment, który robi wynik.

Nie to, jak często masz genialne uderzenie.

Tylko to, gdzie kończysz, kiedy uderzenie jest „po prostu dobre”.

I tu większość traci uderzenia

Nie na swingach.

Na decyzjach.

Bo nawet dobre uderzenie może Cię wpakować w problem.

Jeśli cel był źle wybrany.

W przyszłym tygodniu wejdziemy dokładnie w ten temat.

Nie jak uderzyć lepiej.

Tylko gdzie grać, żeby przestać dokładać sobie roboty.

Bo dopiero wtedy zaczyna się normalna gra