Gra wokół greenu jest jednym z tych elementów golfa, które bardzo często decydują o wyniku całej rundy. Paradoksalnie właśnie tutaj wielu zawodników zaczyna komplikować sobie życie. Mamy kilkanaście metrów do flagi. Piłka leży dobrze, między nami a greenem nie ma żadnej przeszkody. Zamiast wykorzystać najprostsze rozwiązanie, zawodnik bierze sand wedge albo lob wedge, ustawia się do piłki i próbuje wykonać wysoki, precyzyjny lot, który ma zatrzymać się jak najbliżej dołka. Technicznie wszystko może wyglądać bardzo dobrze. Problem polega na tym, że wybraliśmy rozwiązanie, które wymaga od nas znacznie większej precyzji, niż wymaga tego sytuacja. A golf w dużej mierze polega na ograniczaniu liczby rzeczy, które mogą pójść źle.
Jeżeli z danej pozycji możemy zagrać piłkę nisko, pozwolić jej wylądować na greenie i przetoczyć się do dołka, dlaczego mielibyśmy celowo wybierać rozwiązanie, w którym musimy kontrolować wysoki lot, punkt kontaktu, ilość energii, spin i miejsce lądowania?
Jeśli możesz patować, patuj
Moja podstawowa zasada w grze wokół greenu jest bardzo prosta: Jeżeli jesteś w stanie patować, patuj. Nawet jeśli znajdujesz się poza greenem. Oczywiście nie oznacza to, że z każdej pozycji trzeba wyciągać puttera. Chodzi o sposób myślenia. Jeżeli piłka może zostać bezpiecznie zagrana po ziemi, często właśnie to rozwiązanie daje nam największą kontrolę. Puttem możemy ominąć bardzo dużą część problemów technicznych związanych z krótką grą. Jeżeli nie możemy patować, kolejnym rozwiązaniem może być chip. I tutaj bardzo często warto sięgnąć po 7-iron, 8-iron, 9-iron albo pitching wedge, zamiast automatycznie brać sand wedge. Dlaczego? Ponieważ kij o mniejszym loftcie pozwala nam stworzyć niższą trajektorię i większą część drogi pokonać po ziemi. Jeżeli znamy zachowanie takiego uderzenia, możemy bardzo dobrze przewidywać, gdzie piłka wyląduje i jak będzie się zachowywała po kontakcie z greenem. Dopiero kiedy sytuacja rzeczywiście wymaga wysokiego lotu, większej ilości spinu albo pokonania przeszkody, warto przejść do pitcha.
Chip i pitch zaczynają się od trajektorii
Warto tutaj zmienić sposób myślenia. Chip i pitch często traktujemy jako dwie różne techniki. Oczywiście technika ma znaczenie, ale równie ważne jest pytanie: Jaki lot piłki chcę uzyskać? I dopiero później: Jakim kijem i jaką techniką najłatwiej ten lot uzyskać? To bardzo istotna różnica. Na trajektorię piłki wpływa bowiem nie tylko sposób wykonania uderzenia. Ogromne znaczenie ma sam kij: jego loft, wysokość i geometria lica, długość oraz sposób, w jaki dostarcza loft w momencie kontaktu. Dlatego ta sama technika wykonana różnymi kijami może dać zupełnie inny rezultat. Ten sam ruch, dwa zupełnie różne uderzenia Wyobraźmy sobie zawodnika, który wykonuje stosunkowo krótki ruch wokół greenu. Jeżeli użyje 60° lob wedge’a, piłka naturalnie będzie miała tendencję do wyższego startu, krótszego toczenia i większej części lotu w stosunku do całkowitego dystansu. Jeżeli z tej samej pozycji użyje 9-iron, przy podobnym ruchu otrzymamy znacznie niższą trajektorię i zdecydowanie większą część dystansu pokonaną po ziemi. Możemy nawet wykonać ruch, który technicznie przypomina pitch, ale jeżeli zrobimy go dziewiątką, rezultat nadal będzie znacznie bardziej zbliżony do chipa. I odwrotnie. Możemy wykonać bardzo spokojny, kontrolowany ruch, ale jeżeli wybierzemy 60°, piłka nadal będzie miała naturalną tendencję do wysokiego lotu. Kij jest więc częścią techniki. Nie możemy myśleć o technice w oderwaniu od narzędzia, którym wykonujemy uderzenie. Największy błąd: generowanie niepotrzebnego ryzyka Wyobraźmy sobie dwie możliwości z tej samej pozycji. Pierwsza: 7-iron, niski lot, piłka ląduje na greenie kilka metrów przed dołkiem i toczy się w jego kierunku. Druga: 60°, wysoki lot, musimy trafić piłkę bardzo precyzyjnie, kontrolować wysokość, dystans lotu i miejsce lądowania, a następnie liczyć na odpowiednią reakcję piłki po odbiciu.
Oba uderzenia mogą doprowadzić piłkę do dołka. Ale nie wymagają takiej samej precyzji. I właśnie tutaj pojawia się jedna z najważniejszych zasad strategicznej gry w golfa: Nie twórz ryzyka tam, gdzie sytuacja go nie wymaga. Jeżeli możemy wykonać prostsze uderzenie, które daje nam przewidywalny rezultat, powinniśmy bardzo poważnie rozważyć właśnie tę opcję. Najpierw przewidywalność, później efektowność Dobry zawodnik wokół greenu powinien znać kilka różnych trajektorii i potrafić przewidywać zachowanie piłki. Powinien wiedzieć: jak zachowuje się jego chip 7-ironem, jak wygląda chip 9-ironem, ile piłka leci, a ile się toczy, jak zachowuje się pitching wedge, kiedy potrzebuje sand wedge’a, a kiedy rzeczywiście potrzebuje lob wedge’a. Wtedy wybór kija przestaje być przypadkowy. Nie wybieramy kija dlatego, że „zawsze wokół greenu używam 56°”. Wybieramy go dlatego, że znamy trajektorię, jaką ten kij wygeneruje, i wiemy, że pasuje ona do sytuacji. Technika ma znaczenie, ale nie działa w próżni To również ważna rzecz dla trenerów i zawodników. Możemy bardzo dużo czasu poświęcać na doskonalenie techniki chipa i pitcha, ale jeżeli zawodnik nie rozumie wpływu loftu i charakterystyki kija na lot piłki, jego decyzje nadal będą przypadkowe. Dobry zawodnik powinien umieć połączyć trzy elementy: sytuację → wybraną trajektorię → kij i technikę.
Najpierw oceniamy, co pozwala nam zrobić sytuacja. Potem decydujemy, jaki lot piłki daje największą kontrolę. Na końcu wybieramy kij i sposób wykonania uderzenia, który pozwoli ten lot powtarzalnie uzyskać. I właśnie dlatego czasami najlepszym „pitchem” będzie 60° wedge, czasami najlepszym „chipem” będzie 7-iron, a czasami najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu putter. Golf jest grą ograniczania błędów Wynik nie zależy wyłącznie od tego, ile świetnych uderzeń potrafimy wykonać. Bardzo często zależy od tego, ile niepotrzebnych błędów potrafimy wyeliminować. Jeżeli możemy patować, rozważmy putter. Jeżeli nie możemy patować, a możemy bezpiecznie toczyć piłkę, rozważmy niski chip. Jeżeli sytuacja wymaga większej wysokości, użyjmy odpowiedniego loftu. A kiedy rzeczywiście potrzebujemy pitcha, wykonajmy go.
Najgorszym rozwiązaniem jest natomiast wybieranie najbardziej wymagającego uderzenia tylko dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do używania jednego kija wokół greenu. Dobry golf wokół greenu zaczyna się od właściwej decyzji. Dopiero później od właściwej techniki.