Przez lata sam szukałem odpowiedzi na pytanie, jak skutecznie uczyć się golfa. Dzisiaj wiem, że największym błędem jest rozpoczynanie treningu od gotowej instrukcji: „zrób to tak”. Zawodnik powinien najpierw wiedzieć, co chce zmienić, dlaczego chce to zmienić i po czym pozna, że zmiana rzeczywiście nastąpiła. Moje podejście do treningu wynika w dużej mierze z własnych doświadczeń. Kiedy zaczynałem grać, brakowało mi dostępu do wiedzy i dobrych wzorców. Przez długi czas korzystałem z porad innych golfistów i próbowałem samodzielnie zrozumieć grę. W pewnym momencie zatrzymałem się na handicapie 18. Nie potrafiłem przełamać bariery i przez rok praktycznie odsunąłem się od golfa. Dzisiaj wiem, że potrzebowałem wtedy przede wszystkim właściwej metodyki. Najpierw diagnoza, później ćwiczenie Dlatego trening zaczynam od sprawdzenia, co rzeczywiście dzieje się podczas uderzenia. Obserwacja lotu piłki jest ważna, ale sama często nie daje wystarczającej odpowiedzi. Korzystam z launch monitorów i sensorów, które pozwalają mi mierzyć parametry uderzenia, ruchu kija i lotu piłki. Dzięki temu możemy sprawdzić między innymi, co dzieje się z licem, ścieżką ruchu, prędkością, kątem natarcia czy parametrami lotu. To zmienia rozmowę z zawodnikiem. Zamiast dyskutować, czy coś „wydaje się” lepsze, możemy sprawdzić wynik. Z matematyką i fizyką się nie dyskutuje. Można natomiast zmienić sposób, w jaki wykonujemy ruch, i zobaczyć, jaki przynosi to efekt. Zawodnik musi rozumieć, dlaczego To jedna z najważniejszych zasad mojego treningu. Nie chcę, żeby zawodnik bezrefleksyjnie kopiował ruch. Chcę, żeby rozumiał zależność pomiędzy tym, co robi, a tym, co dzieje się z piłką. Jeżeli piłka startuje w określonym kierunku i zakrzywia się w określony sposób, mamy konkretne informacje o uderzeniu. Jeżeli zmieniamy jeden element ruchu, możemy sprawdzić, czy zmienił się również efekt. Tak buduje się świadomość zawodnika. Każdy zawodnik potrzebuje innego treningu Nie prowadzę wszystkich według jednego schematu. Początkujący potrzebuje zupełnie czegoś innego niż zawodnik grający na niskim handicapie. W przypadku początkującego najważniejsze jest stworzenie właściwych podstaw i zrozumienie gry. Przy zawodniku bardziej zaawansowanym dochodzą szczegółowa analiza, planowanie treningu, strategia, kontrola parametrów uderzenia i praca w dłuższych cyklach treningowych. Dlatego w pracy z zawodnikami wykorzystuję również makrocykle. Pozwala mi to spojrzeć na rozwój w perspektywie tygodni i miesięcy, a nie pojedynczej lekcji. Jedna dobra lekcja może poprawić uderzenie. Dobrze zaplanowany trening ma rozwijać zawodnika. Trener powinien mierzyć własną pracę Launch monitor czy sensor nie zastępuje trenera. Daje mu natomiast narzędzia do weryfikacji tego, co robi. Jeżeli przez kilka tygodni pracujemy nad konkretnym parametrem, chcę wiedzieć, czy rzeczywiście się zmienia. Jeżeli zawodnik zaczyna uderzać piłkę lepiej, chcę wiedzieć dlaczego. Jeżeli nie ma poprawy, muszę mieć odwagę zmienić założenia treningowe. To podejście wynika również z mojego doświadczenia pedagoga. Od 1992 roku zajmuję się edukacją sportową. Największą satysfakcję daje mi obserwowanie, jak człowiek zaczyna rozumieć coś, czego wcześniej nie potrafił zrobić. Dlatego moim celem podczas treningu nie jest nauczenie zawodnika kolejnego ruchu. Chcę nauczyć go rozumieć własną grę. Bo kiedy zawodnik zaczyna rozumieć zależności pomiędzy swoim ruchem, kontaktem z piłką i jej lotem, przestaje być zależny od przypadkowych porad. Zaczyna samodzielnie analizować swoją grę. I właśnie wtedy trening zaczyna przynosić największą wartość