Z golfem zetknąłem się jeszcze na studiach w latach 90., ale wtedy był dla mnie sportem równie odległym jak futbol amerykański. Znałem go głównie z gier komputerowych. Nie miałem o nim praktycznie żadnego pojęcia. Wszystko zmieniło się w 2011 roku. Mój partner tenisowy, Marek Pietras, namówił mnie na kurs na zieloną kartę. Zajęcia odbywały się na terenie jednego z zakładów pracy w Rybniku, gdzie członkowie powstającego klubu przygotowali kurs dla początkujących. Było nas około dwudziestu. Dzisiaj regularnie w golfa gram właściwie tylko ja. Już po pierwszej lekcji wiedziałem, że chcę grać. W tamtym czasie byłem zapalonym tenisistą i miałem wykupiony kort praktycznie na cały rok. Ostatecznie przez kolejne 14 lat prawie w ogóle nie grałem w tenisa. Golf bardzo szybko stał się moim sportem. Zaczynałem z handicapem 54. Grałem dużo, szybko się rozwijałem i zostałem członkiem Śląskiego Klubu Golfowego. Wtedy na Śląsku mieliśmy zaledwie kilka miejsc, w których można było regularnie grać. Z czasem pojawiły się kolejne pola, a region zaczął rozwijać się bardzo dynamicznie. Śląski Klub Golfowy stał się ważną częścią mojej historii. Przez lata organizowałem turnieje, których odbyły się setki. Później przez dwa lata pracowałem jako menedżer i greenkeeper. Zajmowałem się praktycznie wszystkim: od pielęgnacji pola i organizacji turniejów po pozyskiwanie sponsorów i budowanie społeczności. Dzięki temu poznałem golf z wielu stron. Był też moment kryzysowy. W 2014 roku zatrzymałem się na handicapie 18. Nie potrafiłem zejść niżej i miałem wrażenie, że osiągnąłem granicę swoich możliwości. Na rok obraziłem się na golfa. Dzisiaj wiem, że problem tkwił przede wszystkim w sposobie, w jaki się uczyłem. Zbyt długo próbowałem rozumieć golf samodzielnie i korzystałem z rad innych zawodników. A ja zawsze potrzebowałem odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Samo „zrób to tak” nigdy mi nie wystarczało. Dlatego zacząłem profesjonalnie kształcić się w golfie. Studia golfowe składające się z wielu modułów pozwoliły mi uporządkować wiedzę i zrozumieć grę znacznie głębiej. Szczególnie mocno rozwinąłem wiedzę z zakresu fizyki i matematyki golfa. Dzisiaj właśnie tak uczę. Chcę, żeby zawodnik rozumiał, dlaczego piłka leci w określony sposób. Korzystam z launch monitorów i sensorów, ponieważ liczby pozwalają kontrolować rozwój zawodnika i weryfikować założenia treningowe. Matematyka i fizyka dają nam coś bardzo ważnego: możliwość sprawdzenia, czy nasze założenia rzeczywiście działają. Moja droga do trenerstwa zaczęła się więc trochę przewrotnie. Najpierw chciałem zrozumieć golfa dla siebie. Później zacząłem pomagać innym. Od 1992 roku zajmuję się edukacją sportową i jestem absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego. Pedagogika zawsze była ważną częścią mojego życia. Golf połączył ją z moją pasją do sportu. Pierwszymi uczennicami były moje córki. Marysia poznała podstawy golfa w wieku trzech lat, Marta w wieku sześciu. Później przyszły setki, a następnie tysiące kolejnych osób. Jednym z projektów, z którego jestem najbardziej dumny, była akcja „Każdy licealista w Gliwicach musi poznać golfa”. W ciągu czterech miesięcy przeszkoliliśmy około 1200 licealistów. To nauczyło mnie, jak wprowadzać ludzi do golfa na dużą skalę i jak budować zainteresowanie tym sportem. Dzisiaj przez moje obozy przechodzi rocznie około 250-300 osób. Prowadzę treningi indywidualne, akademie i makrocykle zawodników. Przez lata powstał też 4GOLFERS, który od 2011 roku buduje społeczność golfową skupiającą ludzi z całej Polski. Golf zaprowadził mnie w różne miejsca w Polsce i Europie, ale Śląsk pozostał moim domem. Uważam, że śląski golfista ma wyjątkowe warunki do rozwoju. W promieniu około 50 kilometrów od Rybnika znajduje się kilkanaście pól. Możliwość grania na różnych obiektach pozwala zdobywać doświadczenie w znacznie bardziej różnorodnych warunkach.
Dzisiaj wiem też, co powiedziałbym sobie z 2011 roku: Weź jak najszybciej trenera. Zacznij się kształcić. Masz doświadczenie pedagogiczne, więc wykorzystaj je również w golfie. Po 15 latach nadal jestem trenerem z jednego prostego powodu: uwielbiam uczyć ludzi. Największą satysfakcję daje mi obserwowanie ich rozwoju